MBC recenzje dram

365: A Year Against Destiny

Znane też jako: 365: Repeat the Year, 365: A Year of Defying Fate, 365: One Year Against Destiny, 365: Unmyeongeul Geoseuleuneun 1nyeon, 365: 운명을 거스르는 1년

Na podstawie: japońskiej powieści „Repeat” autorstwa Inui Kurumi

Gatunek: thriller, fantasy

Ilość odcinków: 24 x 35 min.

Premiera: 2020

Obsada: Nam Ji Hyun, Lee Joon Hyuk, Kim Ji Soo, Yang Dong Geun, Ahn Seung Kyun, Lee Yoo Mi, Yoon Joo Sang, Jung Min Sung, Lee Shi Ah, Lim Ha Ryong, Ryu Tae Ho, Lee Sung Wook, Yoon Hye Ri, Ryeo Woon

 

MBC zamroziło swój poniedziałkowo-wtorkowy slot, do czego zresztą posuwają się inne stacje telewizyjne w ramach cięć kosztów, lecz już po pół roku zapowiedziano powrót z „365: A Year Against Destiny”. Co sprawiło, że sztab kierowniczy MBC poczuł się na tak pewny wobec tej produkcji? Nie posiada ona „bankowych” aktorów, ale w ostatnich latach właśnie to sprawia, że pokładam więcej nadziei w dramach tej stacji telewizyjnej, której nie zostało nic innego, jak podejmowanie walki dobrym scenariuszem, kiedy największe gwiazdy uciekają do tvNu lub SBSu.

„365: A Year Against Destiny” jest chyba najlepszym thrillerem, na jaki stać koreańską telewizję publiczną przy cenzurze bardziej brutalnych momentów. Co prawda, nie mogę powiedzieć, żeby ujął mnie swoim klimatem, gdyż debiutująca w tym gatunku PD Kim Kyung Hee („Lucky Romance”) i jej wizja są po prostu poprawne (za to ścieżka dźwiękowa jest fantastyczna!). Siłą tej dramy jest jednak jej gęsta od zwrotów akcji fabuła oraz napięcie. Co się dzieje? Kto jest mordercą? Dlaczego? I kto będzie kolejną ofiarą…?

Koreańskie death game

Jest to adaptacja japońskiej powieści mystery, na podstawie której nakręcono już japońską dramę „Wheel of Fortune”. Grono ludzi w różnym wieku dostaje propozycję od tajemniczej psychiatry Lee Shin (Kim Ji Soo), aby dokonać resetu własnego życia i cofnąć się w czasie dokładnie o rok. Łatwo dowodzi im o prawdziwości swoich słów, zdradzając najbliższe wydarzenia, a później tym bardziej przekonuje np. wizją wygrania na loterii, znając wcześniej szczęśliwe numery. Część bohaterów wzbogaca się od razu po podróży w przeszłość, ale ogólnie każdy z nich miał dużo głębsze powody, aby porzucić swoje dotychczasowe życie… Detektyw Ji Hyung Soo (Lee Joon Hyuk) chciał na przykład zapobiec morderstwu swojego partnera Park Sun Ho (Lee Sung Wook), z kolei autorka webtoon Shin Ga Hyun (Nam Ji Hyun) pragnęła cofnąć się do czasu sprzed wypadku samochodowego, wskutek którego została kaleką.

Tuż po spotkaniu się w „nowej przeszłości” Lee Shin informuje resztę, że niestety jeden z nich obudził się po resecie w samochodzie, który uległ wypadkowi i zginął na miejscu. Wkrótce potem umiera kolejna osoba na zawał serca… Młody gamer Go Jae Young (Ahn Seung Kyun) od samego początku wierzy, że wplątali się w jakąś grę, w której każdy będzie zabijany po kolei. Zamiast Ga Hyun wypadkowi ulega jej na najlepsza przyjaciółka, zajmując jej „miejsce”, tak więc czy uniknięcie tragicznego losu jest naprawdę możliwe? Lee Shin zdaje się posiadać jakieś ukryte zamiary, natomiast współpracujący ze sobą Hyung Soo i Ga Hyun stopniowo odkrywają, że „reseterzy” wcale nie byli losowo wybraną grupą do eksperymentu, ale są związani ze sobą w sieci kłamstw. Czas tyka, a kolejne osoby giną…

Efekt motyla

Z początku myślałam, że „365: A Year Against Destiny” będzie typowym serialem o nieuchronności przeznaczenia, to znaczy jak zapobieganie pewnym wydarzeniom sprawia, że mimo wszystko dochodzi do nich, ale w innym kontekście… Drama ta jednak nie rozwodzi się za bardzo nad kwestią losu, chyba że dostrzega jego ironię, ani nie tworzy zasad fantastycznego świata, w którym możliwe jest podróżowanie w czasie. W tym przypadku widz po prostu musi przyjąć, że takie coś może mieć miejsce i tyle z bycia fantasy.

„365: A Year Against Destiny” jest zaskakująco prostolinijne przynajmniej w jednej kwestii – to drama o poszukiwaniu sprawcy wśród grupy ludzi, o których nic się tak naprawdę nie wie. Thriller kryminalny, który nie zapędza się w etykę, mimo że można mieć sporo refleksji na temat zabawy w Boga, a dostarcza po prostu sporo rozrywki swoją wartką akcją, w której dosłownie każda spotkana na ekranie postać drugoplanowa może mieć ukryte intencje lub być powiązana z reseterami w jakiś zaskakujący sposób… Okazuje się, że ci kłamali sobie w oczy w każdej chwili – są niezwykle interesującą grupą bohaterów, dzięki którym może najść jedna lub dwie myśli na temat ludzkiej moralności.

W takiej sytuacji trochę szkoda, że nie kwestionowano bardziej zaufania Ji Hyung Soo i Shin Ga Hyun wobec siebie dla zwiększenia dreszczyku emocji, ale doszłam też do wniosku, że istniała potrzeba zakotwiczenia gdzieś emocji. Zatem przynajmniej główna para bohaterów powinna być „tymi dobrymi”, którzy walczą o życie z przysłowiowym przeznaczeniem i uciekającym czasem oraz wspierają się nawzajem jako „mózg” i „mięśnie” śledztwa. W sumie rzadko można widywać w koreańskich dramach tak mocną relację, która byłaby jednocześnie platoniczna.

„365: A Year Against Destiny” jest efektownym na poziomie fabularnym serialem z rodzaju whodunit – skomplikowaną układanką z mnóstwem fałszywych tropów, choć dosłownie na chwilę przed wyjawieniem prawdziwego czarnego charakteru olśniło mnie w tej kwestii, więc nie doznałam wielkiej niespodzianki. Stosunkowo krótki metraż zapobiega rozciągnięciu konfliktu, tak więc drama przez większość odcinków potrafi utrzymać widza na skraju fotela, chociaż w ogólnym rozrachunku stwierdzam, że to budowane napięcie nie znalazło należytego ujścia w wielkim finale, jakiego można było się spodziewać… Był on dużo skromniejszy.

Ocena:

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 7,25/10

2 komentarze dotyczące “365: A Year Against Destiny

  1. Jak dla mnie – 365 znajdzie się w mojej TOP 10 w tym roku. Jedna z lepszych seriali, jakie obejrzałam. Dawno już nie przeżywałam takich emocji.Super. Polecam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Alina.

    Japońska wersja ma z tego co pamiętam 3 krótkie sezony i tam był romans. Z koreańskiej widziałam tylko 1 odcinek. Dobry, ale nie na tyle, aby przy braku zapowiadanego przez zapowiedzi romansu przekonać mnie do dalszego oglądania. Zamiast tego obejrzałam „Find me in your memory”, które zaspokoiło moją potrzebę romansu i tajemnicy kryminalnej.

    Polubienie

Odpowiedz na Alina. Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: