recenzje dram tvN

100 Days My Prince

Znane też jako: Hundred Days’ Husband, Dear Husband of 100 Days, 100 Days of Husband, Baekilui Nanggunnim, 백일의 낭군님

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna, historyczny

Ilość odcinków: 16 x 80 min.

Premiera: 2018

Obsada: D.O (EXO), Nam Ji Hyun, Jo Sung Ha, Kim Sun Ho, Han So Hee, Kim Jae Young, Jung Hae Kyun, Kim Ki Doo, Lee Min Ji, Ahn Seok Hwan, Lee Jun Hyuk, Jo Han Chul, Oh Yeon Ah, Heo Jung Min, Han Ji Eun

 

Sprawdzona formuła, doskonałe wykonanie

Amnezja, contract relationship, zderzenie dwóch światów i to wszystko włożone w historyczne kostiumy… Było pięćdziesiąt procent szans, że „100 Days My Prince” nie ma prawa wypalić, jednakże takie właśnie „lżejsze” dramy historyczne, będące w większej części fikcyjne, mają się całkiem nieźle w ostatnim czasie. Powstaje wręcz jeden hit za drugim, a ten konkretnie przypieczętowuje status Nam Ji Hyun jako jednej z nowych, młodych ikon komedii romantycznych. Nie wiem czy to zasługa po prostu uroku osobistego, ale w jej przypadku wcale mi nie przeszkadza, kiedy odgrywa role, które nazwano by „typowymi” w ramach tego gatunku, bo zawsze wstrzykuje w nie dozę realizmu, sprawiając wrażenie „dziewczyny z sąsiedztwa”…

„100 Days My Prince” ogólnie jest dramą, której bardzo wysoka oglądalność niekoniecznie wynika z tego, że jest wybitna, niemniej jednak ogląda się ją tak łatwo i przyjemnie… Wręcz nie ma czym się irytować i tylko czerpać rozrywkę z oglądania show, które odhacza wszystkie punkty dobrego sageuka oraz jednocześnie dobrej komedii romantycznej. Mamy przeznaczoną sobie parę, second leadów, którzy są głębsi niż by przewidywano, więc nie pełnią jedynie funkcji zazdroszczenia i sabotowania, zabawny orszak postaci drugoplanowych, a z zestawu elementów potrzebnych każdej dramie historycznej – intrygę pałacową „złego ministra”, która na szczęście zostaje sprowadzona do poziomu personalnego, tak więc nie uświadczy się w „100 Days My Prince” przydługich posiedzeń rady ministrów… Drama celuje w końcu w młodą grupę widzów.

Małżeńskie oszustwo

Pamiętam, jak naszła mnie myśl, że sam tytuł „100 Days My Prince” brzmi niczym żywcem wyjęty z jakiegoś infantylnego romansidła… Nie było to dla mnie zachęcające w czasie premiery, ponieważ wydawało mi się, że będzie to drama „tylko” dla fanek boysbandu EXO, do którego należy odgrywający główną rolę Do Kyung Soo aka D.O. Cieszę się jednak, że ją nadrobiłam chociażby teraz, gdyż pozwoliło mi to zmierzyć się z moimi uprzedzeniami wobec kpopowych idoli w głównych rolach, jakich nabrałam przez lata. D.O to wręcz antyteza kogoś „tradycyjne” pięknego i wysokiego niczym flower boy z komiksu, kogoś takiego jak na przykład Cha Eun Woo („Rookie Historian Goo Hae Ryung”), dlatego tym bardziej byłam pod wrażeniem, jak samym talentem aktorskim zdołał mnie przekonać, że dobrze się sprawdza również jako romantic lead.

Książę koronny Lee Yul (D.O.) trwa w nieszczęśliwym małżeństwie z księżniczką So Hye (Han So Hee), do którego doszło z politycznych powodów i nigdy nie zostało skonsumowane. Kiedy okazuje się, że ona jest w ciąży z kimś innym, jej ojciec Kim Cha Eon (Jo Sung Ha) planuje zamach na niego. Głównemu bohaterowi udaje się przeżyć, ale doznaje amnezji w wyniku urazu głowy. Ratuje go chłop Yeon (Jung Hae Kyun), który wykorzystuje go do niewiarygodnego kłamstwa… Jego córka Hong Shim (Nam Ji Hyun), będąca starą panną, staje przed wyborem chłosty za niewyjście za mąż (pomimo rozkazu królewskiego, aby wszyscy single powyżej dwudziestki się sparowali) albo stania się konkubiną starego szlachcica, który ma na nią oko. Przedstawiają głównego bohatera jak Wan Deuka, jej wieloletniego narzeczonego, z którym została rozdzielona przez jego służbę wojskową, co długo było jej wymyśloną wymówką przy odrzucaniu propozycji małżeńskich. Lee Yul nie czuje żadnego powiązania z nimi pomimo amnezji, niemniej zawiera małżeństwo z Hong Shim. Nie znając kompletnie zwyczajów „zwykłych ludzi”, staje się jej utrapieniem, wpędzając ją od początku w długi, ale to przecież znakomite pole do rozwoju, co nie, sprowadzić na ziemię szlachcica, który cały życie miał wszystko podawane na tacy?

Małżeńska historia miłosna 

„100 Days My Prince” posługuje się doskonale znanymi, wielokrotnie widzianymi już wcześniej motywami, a mimo to wszystko zostało tak zręcznie wykonane, że wcale to nie nuży. Wan Deuk może nie pamięta nic ze swojej przeszłości, dlatego jest zmuszony wierzyć swojej nowej żonie i teściowi, aby przeżyć, ale jak najbardziej zostały mu królewska apodyktyczność oraz bycie wybrednym, co oczywiście stało się źródłem humoru, kiedy główny bohater musi się zmierzyć z najbardziej prozaicznymi czynnościami, jakie wykonuje plebs. Od razu mogą się nasunąć skojarzenia z inną dramą Nam Ji Hyun, „Shopping King Louie” (MBC 2016), ale główni bohaterowie są tu zgoła inni, bardziej dojrzali, natomiast „100 Days My Prince” mniej bajkowe, nawet pomimo tego nieodłącznego spotkania bohaterów w dzieciństwie, które decyduje o ich „przeznaczeniu”, skoro są swoimi pierwszymi miłościami.

Co więcej, odniosłam takie wrażenie, że z łatwością można by przełożyć ramy tej dramy właściwie na każdą grupę wiekową i zrobić ten serial z bohaterami nastoletnimi lub bliżej czterdziestki… Jest to właśnie tak uniwersalna historia miłosna z rodzaju tych, w których najpierw się bierze ślub, a dopiero potem zakochuje w swoim małżonku, poznając go lepiej i wypracowując wspólne zaufanie. To, że akurat obsada „100 Days My Prince” złożona jest z dwudziestoletnich aktorów, tylko poszerza jej grupę odbiorców, no i przy okazji staje się dla nich okazją do rozciągnięcia nieco swoich aktorskich „mięśni” przy wymaganej historycznej manierze… A z przyjemnością podkreślam, że drama ta nie jest fusion sageukiem, który traktowałby te ramy z przymrużeniem oka, przemycając anachronizmy.

„100 Days My Prince” to komedia romantyczna, której humor wynika głównie z różnic charakterów, ale momentami też bardziej „klasyczny” romans kostiumowy, w którym zwykłe objęcie może wyrażać więcej niż tysiąc słów. Myślę, że warto chociażby na koniec podkreślić postać nieszczęśliwej księżniczki, która zakochała się w zabójcy służącemu swojemu ojcu – rola Han So Hee trochę skojarzyła mi się z Hong Soo Hyun z klasycznego „The Princess’ Man” (KBS 2011) w kwestii tego, jak bardzo stała się poruszająca, pomimo braku takich oczekiwań i mojego wręcz przekonania, że pewnie będzie kolejną nieszczęśliwą kobietą siedzącą w czterech ścianach swojej komnaty i domagająca się wierności męża, którego sama nie kocha. Natomiast D.O i Nam Ji Hyun to kolejna urocza para bardzo utalentowanych młodych aktorów, których oglądanie razem staje się przyjemnością.

Zdobyte nagrody

55th Baeksang Arts Awards:

  • nagroda popularności dla D.O

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7,5/10

3 komentarze dotyczące “100 Days My Prince

  1. Świetna świetna komedyjka. Rozkręcała się powoli. Ale od 4 odcinka już było extra, od 7 przestałem patrzeć na sceny z następnego odcinka żeby zabawa była jeszcze pyszniejsza. Postacie drugoplanowe prześmieszne no i paru znajomych z innych dram. Fabuła z rozwiązaniami bardzo klasycznymi i bardzo dobrze bo właśnie utknąłem na początkowych odcinkach Dream High z powodu ciągłych zaskoczeń fabularnych i odwracania kota ogonem (przyjęli ich do tej szkoły a potem nie przyjęli a potem przyjęli ale zawiesili i tak 4 pierwsze odcinki). Zmieniłem na 100 days my Prince i nie żałuję. A Dream High niech sobie czeka aż obejrzę wszystkie dramy z ostatnich 20 lat. Just kidding ;-)

    Polubienie

    • Arkadiusz

      Jak śmiesz, Dream High to świetna drama.

      Polubienie

      • Nie śmiem. Just kidding. Chyba nie wyobrażasz sobie że zdołam obejrzeć wszystkie dramy z ostatnich 20 lat. DH zobaczyłem tylko 4 odcinki więc ostateczna ocena jeszcze może być inna. Na przykład taki R1988 spodobał mi się dopiero w 5 odcinku. Coś pykło i się wkręciłem. DH na razie nie za bardzo więc może zrobię następne podejście za jakiś czas. W R1988 przy pierwszym podejściu nawet nie skończyłem pierwszego odcinka, zostawiłem na parę tygodni zacząłem od drugiego, trzeci pominąłem, czwarty mnie zmęczył a w 5 boom! To jest meisterschtuck! Więc zacząłem oglądać od początku. Ale i tak pierwszy odcinek spodobał mi się dopiero po obejrzeniu wszystkich.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: