Znane też jako: Beullaek, 블랙

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: kryminalny, fantasy

Ilość odcinków: 18 x 70 min.

Premiera: 2017

Obsada: Song Seung Hun, Go Ara, Lee El, Kim Dong Jun, Kim Won Hae, Jo Jae Yoon, Lee Kyu Bok, Kim Jae Young, Jung Seok Yong, Lee Chul Min, Heo Jae Ho, Choi Min Chul, Ji Soo Won, Kim Jung Young, Woo Hyun

 

Song Seung Hun i Go Ara – dwoje pięknych aktorów różnych pokoleń, za którymi właściwie przez całą karierę ciągnęły się opinie o ich słabym lub rozczarowującym aktorstwie… No, mnie na przykład nie zachęcają do sięgnięcia po dramę, mimo że mają też swoje świetne momenty. Okazuje się, że on konkretnie w tej. Ona natomiast? Cóż, uciekła od niewinnego, dziewczęcego wizerunku Ok Rim ze szkolnej serii „Sharp”, ale po „Answer 1994” wpadła w drugi i tutaj również nie omieszka irytująco podnosić głos… Dobra drama powinna się jednak bronić chociażby scenariuszem, co nie? Osobiste uczucia wobec danych aktorów są do przełknięcia, a „Black” zdawało się właśnie oferować Song Seung Hunowi i Go Arze szansę na sprawdzenie się w czymś kompletnie dla nich nowym – kryminale OCNu.

Kostucha detektywem i inne przypadki ingerencji na ziemskim padole

Kang Ha Ram (Go Ara) posiada nadprzyrodzone zdolności, które są jej przekleństwem – kiedy widzi ludzi spowitych czarnymi cieniami, oznacza to, że w najbliższym czasie umrą, a kiedy dotyka tych cieni, jest również w stanie zobaczyć szczegóły tych śmierci. Chowa się na co dzień za czarnymi okularami, żeby nie widzieć tych strasznych rzeczy i jest społecznym wyrzutkiem.

Han Moo Kang (Song Seung Hun) jest detektywem, który zdaje się niespecjalnie nadawać do tej pracy, skoro mdli go na widok zwłok. Kiedy jego droga przecina się z Ha Ram, wierzy jej umiejętnościom, lecz niestety nie udaje im się zapobiec tragedii w centrum handlowej, której miała wizję – Moo Kang wzięty na zakładnika zostaje postrzelony i umiera. Jego ciało pożycza ponury żniwiarz o numerze 444 (Kim Tae Woo), chcąc odnaleźć swojego partnera, który zbiegł z zaświatów i podobnie ukrywa się w jakimś ludzkim ciele. Jako Moo Kang przejawia kompletnie inną, oschłą i apodyktyczną osobowość, ale wszyscy myślą, że pewnie to przez postrzelenie w głowę, do spółki z amnezją. Przybiera przydomek Black. Kiedy dowiaduje się o umiejętnościach Ha Ram, postanawia wykorzystać jej oczy, aby wytropić zbiegłego ducha, bo ona widzi nawet cienie kostuch chowających się w ludzkich ciałach w kontraście do niego. Główna bohaterka myśli z kolei, że Moo Kang jest jej pierwszą miłością z dzieciństwa, Joonem oppą.

Black mimowolnie wplątuje się w większe śledztwo, nad którym potajemnie pracował Han Moo Kang przed swoją śmiercią. Wątków jest naprawdę wiele. Sięga to wszystko aż dwudziestu lat wstecz, kiedy zawalił się dom handlowy w mieście Mujin, a w tajemniczych okolicznościach zginął prawdziwy Joon, który był przyrodnim bratem Moo Kanga. Narzeczona głównego bohatera, lekarka Yoon Soo Wan (Lee El) ukrywa swoją prawdziwą tożsamość, uaktywnia się seryjny morderca Wang Young Choon (Woo Hyun), a do tego jeszcze pewna firma ubezpieczeniowa dokonała wielkiego oszustwa i do tej pory maskuje po sobie ślady, o czym nie ma pojęcia jej najmłodszy dziedzic, Oh Man Soo (Kim Dong Jun), który „zatrudnia” Ha Ram z powodu jej umiejętności…

Wykorzystanie wszystkich możliwych pomysłów i konflikt interesów

Dużo tego, dużo. Scenarzystka Choi Ran zachwyciła mnie w swoim poprzednim „God’s Gift – 14 Days” (SBS 2014), jednakże w tym momencie nie jestem pewna do końca czy tamta drama była rzeczywiście tak rewelacyjna, czy może dałam się porwać chwili…? Uważam, że z pewnością została lepiej zrealizowana, bardziej spójnie, gdyż „Black” to po trochu wszystko i nic. Autorka wyciąga jeden plot twist za drugim i przedstawia nowych bohaterów nawet w ostatnim akcie, co z jednej strony sprawia, że pozornie mało znaczące sceny sprzed iluś odcinków nagle nabierają zupełnie innego wymiaru, lecz jednocześnie nie ma się wrażenia, żeby wszystko było zaplanowane od A do Z…

Rozeszły się zresztą plotki o konflikcie scenarzystki z reżyserem dotyczącym zakończenia tej historii, więc efekt tego jak zawsze w takich sytuacjach niesatysfakcjonujący. Muszę jednak przyznać, że osobiście nie odczułam tego jako zaprzepaszczenia świetnie zapowiadającej się serii, gdyż po prostu od samego początku nie wiedziałam, w czym tkwi fenomen „Black”, które wydawało się być bardzo popularną, chwaloną dramą… Dla mnie to była po prostu próba stworzenia po „God’s Gift – 14 Days” czegoś bardziej „blockbusterowego” – mniej przytłaczającego, a bardziej wywołującego całą paletę emocji, dlatego znajdzie się tu dosłownie wszystko, od thrillera po żenujące, komediowe wstawki, a nawet romans między głównymi bohaterami, który był kompletnie niepotrzebny. Liczyłam na bardziej mroczne fantasy, natomiast „Black” to po prostu kryminalna zagadka przystrojona zaledwie motywem z zaświatów. Można czasem o nim zapomnieć, gdyby nie obstawa Blacka, która wprowadza dla widza kolejne zasady świata zmarłych, w którym ponurymi żniwiarzami stają się wbrew swojej woli samobójcy.

Jednak przyznaję jedno – Song Seung Hun jest świetny! Znakomicie wygląda w all black, to po pierwsze, ma talent do scen akcji, no i wreszcie trafił na rodzaj roli, która idealnie do niego pasuje – nie jest do bólu ckliwa i melodramatyczna, jak jego stare dramy, nie jest zbyt lekka i wymaga od niego wystarczającej powagi, aby nie popadał w aktorską przesadę i wybałuszanie oczu. Oczywisty kontrast między Han Moo Kangiem, a Blackiem tym bardziej tworzy iluzję dobrego aktorstwa, ale chciałam po prostu podkreślić, jaka cool postać mu się trafiła… Nie wyłamuje się z nieco archaicznego stylu mowy i co najważniejsze, nie brzmi w niej sztucznie, tylko odpowiednio władczo, jak najlepsza personifikacja śmierci mająca pogardę dla ludzi.

Przemilczmy natomiast Kang Ha Ram, która jest po prostu narzędziem fabularnym. Go Arze nie udało się kompletnie nic, aby sprawić, żeby jej bohaterka była bardziej przejmująca, a nie irytowała tylko swoim zawodzeniem za oppą. Można zatem wrzucić „Black” to worka wielu innych dram, które polegają tylko na swoim głównym bohaterze. Żałuję, że PD Kim Hong Sun nie był konsekwentny w swojej wizji, gdyż drama wcale nie jest taka mroczna, wręcz blednie w tej kwestii przy „Voice” tego samego reżysera, które pojawiło się wcześniej w tamtym roku. No, ale dominowało u mnie przeczucie, że „Black” miało być dramą „dla każdego” posiadającą „wszystko”… Mogła być bardziej gotycka.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 6,5/10

3 komentarze dotyczące “Black

  1. Go Ara niestety (dla mnie) jest słabą aktorką i wszystko w czym grała nie wypadało najlepiej. Być może role nie były dla niej i być może trafi kiedyś na projekt, który idealnie wpisze się w jej emploi w sensie predyspozycji. Ogólnie „Black” dobrze się oglądało mimo wielu zawiłości, no jedyny zgrzyt dla mnie, to odczucie jakby Go Ara była zagubiona w roli .

    Polubienie

  2. Zatrzymałem się na 15 odcinku i nie dam rady iść z tym tytułem dalej. Bardzo podobał mi się na początku, ale im dalej w las tym było nudniej. Cała ta tajemnica, którą starają się tam rozwiązać jest tak zagmatwana lub w tak wolny sposób rozwiązywana, że aż się poddałem w pojmowaniu jej. Gdyby nie Song Seung Hun, rzuciłbym tą dramę wcześniej.

    Polubienie

  3. Go Ara jest naprawdę irytująca. Dramę „Black” obejrzałam i nawet mi się podobała, ale po dramie „Hwarang” mam do niej jakiś „uraz” bo jej płacz w tej dramie doprowadzał mnie do białej gorączki :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: