artykuły o muzyce

Moda czy cały lifestyle? – o mainstreamowości koreańskiego hip-hopu z perspektywy czasu

W piątek 16 października była premiera dziewiątego (!) już sezonu raperskiego survivalu, „Show Me The Money”. Będąc na bieżąco z tym programem od jego czwartego sezonu, dopiero teraz do mnie dotarło, ile to już lat minęło, odkąd koreańscy raperzy stali się idolami na równi z piosenkarzami z kpopowych boysbandów i girlsbandów…

Przyznaję, że parsknęłam pod nosem, kiedy w ramach wprowadzenia producenci Mnetu zmontowali tę „wzruszającą” bajkę o tym, jak to aspirujący raperzy wciąż piszą teksty po nocach, łapiąc się różnych prac dorywczych, aby mieć na czynsz, gdyż niewielu osiąga komercyjny sukces… W tym roku po raz kolejny został pobity rekord zgłoszeń do programu „Show Me The Money” – ponad dwadzieścia tysięcy osób. Ilu z nich działa aktywnie w undergroundzie, a ilu zaczęło rapować dopiero pod wpływem tego programu, który od trzeciego sezonu stał się częścią koreańskiego mainstreamu i spopularyzował w tym kraju rap?

Mody szybko pojawiają się i znikają – najlepiej to widać na przykładzie popularności poszczególnych artystów lub całych crew, co właśnie zbiegło się ze zwiększającą się popularnością „Show Me The Money” i konceptu kolektywów muzycznych, teamworku oraz compilation albums. Sama to przeżyłam na własnej skórze, wydając pieniądze na koncerty rozwiązanego już 1llionaire Records, a później przerzucając swoją uwagę na Just Music założone przez Swingsa, który całkiem sprytnie wycisnął ile się da z tego konceptu „super-grupy” (jakby na to nie patrzeć…), zbierając po kolei artystów wspomnianego Just Music, Indigo Music i Wedaplugg Records. Gdzie są oni teraz?

Nie jestem na pozycji, aby mieć prawo do oceniania jakiegokolwiek bycia real przez koreańskich raperów. Każdy chce zarobić na tym, co kocha, dlatego pcha się do telewizji, kiedy jest ku temu okazja, a właśnie przez to takie osoby jak ja poznają kolejnych artystów, zaczynają ich obserwować na Instagramie i szukać na YouTube czy Spotify najnowszej muzyki… Moje nastoletnie ja w życiu by nie przypuszczało, że tak skończę, skoro byłam tą gardzącą innymi dziewczyną w glanach i z fatalnie nałożonym eyelinerem, która udawała, jak to bardzo interesuje się rockiem. Teraz z perspektywy czasu myślę, że paradoksalnie niedaleko od tego do kpopu, szczególnie patrząc na współczesny trend e-girls i e-boys wśród nastolatków, bo tak czy siak chodzi o fascynację czymś, co jest w gruncie rzeczy oddalone od nas, egzotyczne, kolorowe, interesujące.

To, że z wiekiem przeszłam od idealnie wykalkulowanych idoli kpopowych do raperów, było tylko kolejnym krokiem. Spędzamy w końcu tyle czasu w przestrzeni wirtualnej… Instagramowa estetyka koreańskich raperów, coraz kreatywniejsze teledyski, łatwo dostępne albumy na platformach streamingowych, wreszcie rozrywka zapewniania przez competition shows, takie jak „Show Me The Money” lub „High School Rapper” i content na YouTubie, który już prawie nie różni się variety showsMnóstwo bodźców jest pobudzonych, a ja wciąż chłonę to wszystko z największą fascynacją laika, który przecież nie ma bladego pojęcia o historii hip-hopu i jego kulturze.

K-rap jest dla mnie niczym kpop. Haha, ciekawe ilu skrytykowałoby mnie za takie stwierdzenie? W każdym razie nie można podważyć, że on też ulega chwilowym trendom, szczególnie kiedy definitywnie stał się już częścią koreańskiego mainstreamu – realnie wpływa na modę uliczną na przykład. Polecam zapisać sobie gdzieś z tyłu głowy, aby obejrzeć trzy-częściowy dokument na temat 10-letniej historii wytwórni HI-LITE Records (nie ma jeszcze angielskich napisów):

Jest to ekipa, która co jakiś czas powraca do mojego serca, po czym ustępuje miejsca innym, którzy akurat w danej chwili są w modzie. W każdym razie obejrzenie tego filmu sprawiło, że uświadomiłam sobie, jak „ten cały hip-hop” może być sposobem na życie pewnych osób i tym bardziej nabrałam respektu wobec Paloalto, który jest dla mnie jednym z najbardziej ponadczasowych koreańskich raperów. Nie ukrywam przy tym, że wraz z czasem i zmieniającymi się trendami byłam nieco rozczarowana wyboistą drogą HI-LITE i jego (w tym momencie) byłego prezesa, którzy jakoś nigdy nie dorobili się po koreańskiej stronie internetu przydomka „label of the year”, pomimo popularyzacji w tym kraju trapu, viralowości It G Ma w 2015 roku oraz udziału w kilku sezonach „Show Me The Money”… Przekonałam się jednak, że to, co widzę w internecie, jest tylko małą częścią lokalnej kultury z drugiego końca świata, do której nigdy nie będę mieć dostępu. Fajnie się jednak na nią patrzy w fragmentach. Jest kolorowa i fascynująca, niemniej niż kpop.

1 komentarz dotyczący “Moda czy cały lifestyle? – o mainstreamowości koreańskiego hip-hopu z perspektywy czasu

  1. „K-rap jest dla mnie niczym kpop” – w sumie nic dziwnego, raperzy nie chcą tworzyć do szuflady, wykorzystali coraz bardziej popularnym kpop. Pewnie też poszłabym za ciosem. Przyznaję, że to dla mnie wygodne, yt rzuca mi co chwilę nowe propozycje a kiedyś musiałam szukać. Myślę, że to po prostu znak czasu w rozrywce – przeżuć zapomnieć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: