Tag: Lee Sung Min

Czytaj dalej

Zapowiedzi filmowe na rok 2019 (i kolejny?)

Jakoś całkowicie umknęło mi stworzenie listy zapowiedzi filmowych w zeszłym roku, dlatego spoglądając wstecz na listę ze stycznia 2017, można zobaczyć, ile rzeczywiście wspomnianych wtedy tytułów ujrzało światło dzienne… Co ciekawe, trzy filmy wciąż po ponad dwóch latach tkwią w odmętach post-produkcji lub po prostu stagnacji, ale nie będę ich już wciągać na dzisiejszą listę, bo coś zdaje mi się, że „Broker” w reżyserii Kim Hong Suna zostało po prostu porzuconym projektem, odkąd zawiązał ściślejszą współpracę z OCN, kręcąc takie seriale jak „Black” lub „The Guest”.

Czytaj dalej

2018 Grand Bell Awards

Tegoroczne rozdanie Grand Bell Awards (22 października) kompletnie przeleciało mi koło nosa, ale już od kilku lat straciłam nimi zainteresowanie. Nazywane są najważniejszym wyróżnieniem koreańskiego przemysłu filmowego, jednakże dobór zwycięzców niemalże zawsze podyktowany jest wynikami kinowego box office. Zdziwiłam się co prawdą nieco większą niż w poprzednich latach inkluzją w nominacjach filmów z mniejszym budżetem i tych niezależnych, niemniej nie było żadnych niespodzianek.

Czytaj dalej

2018 Busan International Film Festival i Buil Film Awards

Tegoroczna edycja międzynarodowego festiwalu filmowego w Busanie skończy się na dniach – impreza trwająca od 4 października wyświetli „Master Z: The Ip Man Legacy” w reżyserii Yuen Woo-pinga jako ostatni film galowy za dwa dni, 13 października. Drugiego dnia festiwalu rozdano po raz dwudziesty siódmy nagrody Buil Film Awards. To wszystko byłoby warte może tylko krótkiego streszczenia i masy zdjęć z czerwonego dywanu, któremu tym razem nie przeszkodził zbliżający się do wybrzeży Busanu tajfun, ale trudno nie spoglądać na tegoroczny festiwal bez porównywania do poprzednich edycji naznaczonych politycznymi konfliktami mających swój początek w prezentacji kontrowersyjnego dokumentu „The Truth Shall Not Sink With Sewol” w 2014 roku.

Czytaj dalej

100 koreańskich dram, które warto znać. Część VIII: melodramaty/romanse/obyczajowe/dramaty

Można powiedzieć, że do dzisiejszej części listy koreańskim dram, które warto znać, wrzuciłam wszystko to, czego nie można było sklasyfikować jako czysta komedia romantyczna lub fantasy (lub nadchodzące dramy zemsty), więc są to swego rodzaju resztki, ale tak naprawdę czy nie ma czegoś bardziej satysfakcjonującego niż dobra drama, która jest bardziej „obyczajowa”, ale nie traci na sile rozrywki?

Czytaj dalej

Zapowiedzi filmowe na rok 2017 (i kolejny?)

Czas jakoś wyjątkowo szybko mi minął od ostatniej listy z zapowiedziami filmów… Najwyższy czas powtórzyć ten styczniowy obowiązek, szczególnie że dosłownie za kilka dni mają premierę pierwsze blockbustery tego roku. Jednak mało jest konkretnych, ustalonych dat, dlatego nie zapominam o dopisku o ewentualnym kolejnym roku – w końcu z zeszłorocznej listy 11/47 filmów jeszcze nie ujrzało światła dziennego.

Czytaj dalej

Kolejne 60 koreańskich filmów, które warto znać. Część V: dramaty

Wreszcie koniec… Listy polecanych przeze mnie koreańskich filmów są niezmiennie najpopularniejszymi postami na blogu, ale minął prawie rok zanim skompletowała całe drugie zestawienie. Niby poczułam, że w ciągu ostatnich dwóch lat pojawiło się tyle wspaniałych filmów, że można zrobić z nich kolejną listę, uzupełniając ją jeszcze o wcześniej pominięte i starsze produkcje, ale następnym razem (za następne dwa lata?) wybiorę jakąś mniej karkołomną liczbę niż 60 i bardziej ją uogólnię. A teraz pora zakończyć to zestawienie kategorią, która tak naprawdę może oznaczać wszystko i nic – dramatami.

Czytaj dalej

[Podsumowania roku] Dramy 2016 subiektywnie… Drama Best 2016, część II

Przyszedł wreszcie ten czas w roku, do którego przygotowuję się właściwie przez wiele miesięcy, a potem i tak nie nadążam z oglądaniem wszystkiego, aby mieć jak największe pole wyboru. W końcu tyle dram, tak mało czasu i tylko ja jedna… Przez cały rok w zakładce Drama Best 2016 mogliście się zapoznać z moją co jakiś czas aktualizowaną szeroką listą nominacji do czegoś, co można chyba nazwać pseudo-nagrodami mojego bloga i jeśli ktoś wcześniej łapał mnie za pojedyncze nazwiska i wybory, ciekawe co teraz powie, kiedy przeczyta zaraz pod spodem wąską listę zwycięzców z wyróżnieniami…