Bad Guy

412px-bad_guy-sbs-p2Znane też jako: Bad Man, Nappeun Namja, 나쁜 남자

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, melodramat, revenge drama

Ilość odcinków: 17 x 70 min.

Premiera: 2010

Obsada: Kim Nam Gil, Han Ga In, Kim Jae Wook, Oh Yeon Soo, Jung So Min, Kim Hye Ok, Shim Eun Kyung, Kim Eung Soo, Ji Hoo


Dwie twarze

Pewnego wieczoru kobieta skacze z dachu. Policja stwierdza, że to zwykłe samobójstwo, ale detektywowi Kwak nie daje spokoju brak listu pożegnalnego i papierowy żuraw znaleziony w kałuży krwi. Wierzy, że to jednak było morderstwo i rozpoczyna śledztwo od znalezienia chłopaka ofiary. Krótko po zdarzeniu ranny mężczyzna uciekający z miejsca zbrodni zostaje potrącony przez samochód Moon Jae In. Kobieta nie uważała, ponieważ była załamana nieoczekiwanym ślubem swojego chłopaka, którego matka znalazła mu inną, odpowiednio bogatą kobietę. Wystraszona wyskakuje z auta i pomaga wstać rannemu. Zauważa przez rozdarte ubranie ogromną bliznę na jego plecach. Kiedy odwraca się na chwilę, żeby zadzwonić po pogotowie, on znika.

Tym mężczyzną okazuje się być Shim Gun Wook, kaskader. Plan filmowy, na którym kręci, odwiedzają dziedziczki potężnej firmy Haeshin – Hong Tae Ra z córką So Dam i Hong Mo Ne. Nagle So Dam znika, podążając za Gun Wookiem, który nie tak dawno temu skacząc ze spadochronu, wylądował na jej jachcie. Udając dla niej anioła, Gun Wook o mało co nie spada z dachu, ale w ostatniej chwili łapie go Mo Ne, która jest nim zauroczona od pierwszego wejrzenia. Tylko Tae Ra wydaje się, iż jest on niebezpieczny…

I ma rację… Shim Gun Wook jako dziecko nazywał się Chae Tae Sung i został adoptowany przez rodzinę Hong z grupy Haeshin, ponieważ był synem kochanki prezesa. Jednak wkrótce po tym zostaje wyrzucony na bruk jak pies, kiedy okazuje się, że nastąpiła pomyłka i do domu wkracza prawdziwy Tae Sung. Bliznę na plecach ma od rozbicia się o szafkę. Tego samego dnia zginęli jego wcześniejsi rodzice w wypadku samochodowym, kiedy jechali go zabrać z powrotem. Gun Wook poprzysięga zemstę na rodzinie, która go nieludzko potraktowała. Pojawia się coraz częściej koło Mo Ne, która się w nim zakochuje. Doprowadza do zerwania jej zaręczyn. Udaje jej chłopaka i manipuluje nią, żeby zbliżyć się do reszty Hongów. Nie daje też spokoju Tae Ra, która obawia się go, ale zaczyna coraz częściej o nim myśleć… Zyskuje aprobatę prezesa i wysyłają go do Japonii, aby sprowadzić do domu Tae Sunga, czarną owcę rodziny.

Jednocześnie jego drogi krzyżują się znowu z Moon Jae In, która jest korepetytorką Mo Ne i pracuje w galerii sztuki Pani Shin, żony prezesa Haeshin. Jae In postanawia zemścić się na byłym chłopaku i uwieść kogoś bogatszego od niego. Jej wybór pada na Hong Tae Sunga. Jest przekonana, że to Gun Wook, którego zawstydzona Mo Ne przedstawia jako jej brata. Gun Wook odgaduje jej plany, ale prowadzą ze sobą grę. Jae In jest wściekła i zawstydzona swoimi działaniami, kiedy sytuacja się wyjaśnia, ale można powiedzieć, że zostaje przyjaciółką Gun Wooka.

W Japonii los przeciwstawia sobie Tae Sunga, Gun Wooka, który staje się jego osobistym asystentem i Jae In, która pojechała tam zdobyć szklaną maskę do galerii. Jae In często wpada na Tae Sunga, choć nie wie, że to TEN Tae Sung. On myśli, że ona go podrywa. Gun Wook na to wszystko patrzy. Byłaby to zwykła wycieczka, gdyby nie wcześniej Gun Wook próbował zabić Tae Sunga… Jego zemsta wciąż trwa.

Homme fatale

„Bad Guy” jest dla mnie totalną niespodzianką – przed jakimikolwiek streszczeniami, tuż po pojawieniu się zapowiedzi, postanowiłam obejrzeć tę dramę dla modela Kim Jae Wooka, który gra mało, ale jest zabójczo przystojny. Wtedy nie miałam jeszcze na koncie jakichkolwiek melodramatów, a że ten gatunek kojarzył mi się tylko z estetyką południowoamerykańskich telenowel, nie miałam żadnych oczekiwań poza śliczną buzią waffle guy’a… W rzeczywistości „Bad Guy” okazał się fantastyczną dramą – wysokobudżetową, tajemniczą, seksowną, która miano thrillera uzyskała dzięki kreacji postaci Shim Gun Wooka, a nie krwawych pościgach.

„Bad Guy” wyróżnia się naprawdę wszystkim, zaczynając od fabuły. W Korei kultywuje się kilka schematów: typowa komedia romantyczna z biedną panienką i bogatym księciem, nieszczęśliwi kochankowie w melodramacie, historyczne fikcje z okresu dynastii Joseon. „Bad Guy” natomiast jest dramą na wskroś synkretyczną – znajdziemy tutaj thriller, melodramat, romans, czarną komedię, kryminał, dramat władzy. I wszystko to jakoś cudownie się połączyło w jednym garnku! High-life’owe pierwsze odcinki, kameralna Japonia, w końcu tragedia zataczająca coraz szersze kręgi. Tak, tę dramę można nazwać TRAGEDIĄ. Bo czy ludzie z Haeshin zasługują na wybaczenie nie tylko za to, co zrobili Gun Wookowi, ale także ze względu na swoje postawy życiowe? Czy równie okrutny mściciel ma prawo do happy endu?

Kim Nam Gil jest po prostu charyzmatyczny. Nie sądziłam, że facet ze śmiesznym wąsikiem może być tak pociągający, ale to nie tylko wygląd, ale także barwa głosu, prowokacyjny styl bycia. Dramę tę można skrócić do Shim Gun Wook i inni:

  • Shim Gun Wook i Moon Jae In – oczywista miłość, która za bardzo nie chce się ziścić z powodu osobistych zemst.
  • Shim Gun Wook i Hong Tae Sung – bromance, „fatalne zauroczenie”, w końcu dochodzi do tego, że Tae Sung za wiele nie potrafi bez swojego asystenta, którego traktuje z wyższością, bo nie potrafi się przyznać jak bardzo potrzebuje osoby, która go akceptuje.
  • Shim Gun Wook i Hong Mo Ne – fatalne zauroczenie numer 1, typowo dziewczęce, kiedy Mo Ne jest tak bardzo zakochana i zaślepiona, że nie zauważa sygnałów, kiedy Gun Wook nie utrzymuje kontaktów po wejściu w Haeshin.
  • Shim Gun Wook i Hong Tae Ra – fatalne zauroczenie numer 2, kipiące erotyzmem, tłumieniem uczuć i tym co wypada. Nieszczęśliwa żona i natarczywy adorator, bardzo dalekosiężny plan Gun Wooka, bo długo nie mogłam wpaść na to, po co to posunięcie. Ciekawy z nich przypadek – w scenie w windzie o wiele bardziej ekscytujące było trzymanie się za ręce w tłumie niż gorąca fantazja Tae Ra…
  • Shim Gun Wook i Pani Shin – kot i mysz, tylko nie wiadomo, które jest czym. Można powiedzieć, że ich sceny mrożą żyły, bo nie można zgadnąć, co za chwilę zrobią. Scena w galerii ze słowem ‚matko,…’ – fantastyczna!

Tak więc to zrobiło na mnie wrażenie w tej dramie. Shim Gun Wook jest męską femme fatale, nikt nie pozostaje obojętny jego urokowi, a my i tak wiemy, że wkrótce stanie się coś złego. Tyle, że „Bad Guy” nie jest wbrew pozorom historią TYLKO o tragicznym mścicielu… Spodobało mi się to, że Gun Wook nie splamił swoich rąk krwią, chociaż wydawało się, że do wszystkiego jest zdolny i wszystko już przeszedł. Działał inteligentnie na wielu frontach – Mo Ne była tylko furtką do Haeshin, Tae Sung elementem trzymającym go w miejscu, wyjawienie machlojek giełdowych Tae Gyuna katalizatorem do rozpadu firmy, a romans z Tae Rą prowadził oczywiście do jej rozwodu i pozbawienia firmy prokuratora, który by ich wyciągnął z syfu. Pościg detektywów po śladach Gun Wooka dodawał tylko kryminalnego smaczku, ten wątek akurat może tylko coś tam rozwijał w postaci Tae Sunga. Moon Jae In wydała mi się niekonieczna – po prostu uczłowieczała duet głównych bohaterów, była tą dobrą i niewinną, tworzyła z nimi trójkąt miłosny.

Potwór

„Bad Guy” to show dwóch ludzi – Kim Nam Gila i Kim Jae Wooka, chociaż później ten drugi przygasa. Są tak różni i tak podobni, więc zabawną mi się wydała scena, kiedy na przyjęciu maskowym zamienili się rolami… Obaj grają destruktywne charaktery, chociaż Gun Wook wyniszcza ludzi dookoła niego, a Tae Sung w największej mierze sam siebie. Koreańskie dramy mają tendencję do tworzenia drugich głównych bohaterów jako tych ładniejszych, ale za to niekończących z główną dziewczyną… „Bad Guy” sprawia dziwny efekt… Bo mimo tej całej charyzmy Gun Wooka, Tae Sung jest lepiej napisanym charakterem, chociaż na początku myślałam, że będzie zepsutym i zbuntowanym dziedzicem, który w porównaniu do Gun Wooka zwraca uwagę wrzaskiem, a nie nieodgadnionym milczeniem. Obaj również kierują się zwierzęcym instynktem… Gun Wook żyje dla zemsty, której nie zniweczy wybaczenie czy zrozumienie innych ludzi; Tae Sung żył bez doświadczenia miłości, jakichkolwiek ludzkich uczuć, więc zdegradowany niemal do zwierzęcia, robi akurat to, na co ma ochotę, krzywdząc innych, a widząc tylko własny ból.

Wydarzenia, które ukształtowały postać Hong Tae Sunga wydały mi się najbardziej rzeczywiste. To wciąż dziecko, ponieważ pozostawiony sam sobie, nie miał bodźców wymagających od niego dorośnięcia i nagle to się staje po spotkaniu z Jae In i Gun Wookiem – po latach imprezy nabiera trochę stylu Gun Wooka i zaczyna pracować, żeby zaimponować Jae In. Nadal ma bardzo dziecinne pojęcie o świecie, ale to postać, która podczas kolejnych odcinków dramy najbardziej się rozwija. Trzeba porównać pierwszy obiad z cała rodziną, kiedy zwyczajnie się chamsko popisywał, a ostatnią rozmowę z Panią Shin po wyrzuceniu go z domu. Dwie różne osoby. Ale z czasem trwania serialu można było zobaczyć most pomiędzy nimi i to jest wielka zasługa Kim Jae Wooka!

Kim Jae Wook to jeden z licznych przykładów modeli, którzy zadebiutowali na małym ekranie, bo byli zwyczajnie przystojni. To był zresztą główny powód, dla którego po paru małych rólkach dostał drugoplanową rolę w „Coffee Prince” obiektu pożądania, nieco androgynicznego faceta od wafli. Grono fanek się powiększyło… Potem była główna rola geja-cukiernika w filmie „Antique” (obok Joo Ji Huna, kolejnego modela-potem-aktora, który jest niezły), nagrodzona. Tyle że znowu wszystko polegało na jego wyglądzie i zabójczemu urokowi… Hong Tae Sung w „Bad Guy” musi być przełomowy, bo pierwszy raz coś poczułam podczas sceny płaczu, a nie tylko zastanawiałam się, jak to człowiek potrafił się autentycznie zasmarkać. Sceny przypadkowych wrzasków wydały mi się najsłabszym elementem jego gry aktorskiej, ale pasowały do zwierzęcego charakteru. Każdy może wrzasnąć. Każdy może grać apodyktycznego. Ale nie każdy może na prostą postać rozpuszczonego dziedzica nałożyć tyle warstw – bo Kim Jae Wook nie grał tylko idiotę zachowującego się jak zwierzak w buszu czy tylko naiwniaka z wiedzą o świecie równą dziecku… Przez ten „prymitywizm” właśnie mocniej targały nim emocje, a on potrafił pokazać ich całą gamę. Najbardziej wstrząsającą sceną jest płacz przed budynkiem, z którego skoczyła jego była dziewczyna. A do tego sam Kim Jae Wook ma niezwykłą, arystokratyczną aurę…

Technikalia

Aktorstwo na najwyższym poziomie (nawet ze strony debiutantki Jung So Min!). Dobra reżyseria. Piękne plenery, piękne ujęcia. Włożona masa kasy. Czego chcieć więcej?

Reżyser stworzył kilka epickich scen, które odcinają „Bad Guya” od innych dram, liczących tylko na popularność aktorów. To są sceny, które mogłabym obejrzeć z każdym innym aktorem, bo same w sobie są dobre. Wspomniałam już o Gun Wooku i Tae Ra w windzie. Jeszcze jest bardzo kaskaderskie ratowanie aktorki, której spadochron się zepsuł i wtargnięcie tej samej kobiety do łazienki, kiedy Gun Wook brał prysznic.

Ścieżka dźwiękowa jest bardzo dobra, bo przede wszystkim zauważalna. Koreańskich, typowych dla dram ballad jest tu w bród, chociaż nigdy jeszcze nie słyszałam czegoś tak chwytliwego jak Thornflower od Jung Yeopa. To, co również bardzo mi utknęło w pamięci, to ścieżka dźwiękowa z „Chicago”, a dokładniej I Move On w wykonaniu Zellweger i Zety-Jones. Pojawiło się raz na kilkadziesiąt sekund, a zrobiło wrażenie! Spodobały mi się również instrumentale – Dogma, Tattoo i oczywiście główny motyw.

„Bad Guy” mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie mundial, trzyodcinkowe opóźnienie z powodu widzów wolących oczywiście oglądać mecz i niemożność ich nadrobienia z powodu poboru do wojska Kim Nam Gila. Z dwudziestu odcinków zrobiło się siedemnaście, nie tak planowano zakończenie, końcówkę nakręcono w największym pośpiechu, przez co niestety muszę odjąć punkty, bo do idealnego obrazu zabrakło „Bad Guy” świetnego zakończenia… Niemniej, w tym momencie popisuje się Kim Hye Ok, a ja już dawno wsadziłam „Bad Guya” w poczet ulubionych dram. Polecam ze względu na ciekawie rozwiniętą fabułę – sama zemsta jak i jej pobudki nie są oryginalne, ale nie można tak łatwo przewidzieć, jak się potoczy historia. Dwóch przystojnych aktorów jest deserem.

Ocena

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 10/10

Wartość rozrywki – 10/10

Średnia – 9,5/10

Advertisements

Jedna myśl nt. „Bad Guy”

  1. Bad Guy to pięknie nakręcona poetycka opowieść, jednak depresyjna i przygnębiająca. I co dziwne, pomimo powagi i grania na serio nie stawia żadnych ważnych pytań, pozostając tylko ładnym widowiskiem. Oprócz młodszej siostry Moon Jae In kobiece postacie nie zaskakują: są standardowo egoistyczne, a każda jest środkiem swojego własnego wszechświata.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s