My First First Love

Brak komentarzy

Znane też jako: Because It’s My First Love, Cheotsarangeun Cheoeumiraseo,

Na podstawie: koreańskiej dramy „Because It’s The First Time” (OnStyle 2015)

Gatunek: komedia romantyczna, coming-of-age

Ilość odcinków: 8 x 50 min.

Premiera: 2019

Obsada: Ji Soo, Jung Chae Yeon (DIA), Jinyoung (B1A4), Kang Tae Oh, Choi Ri, Hong Ji Yoon

 

 

Chyba nie ma lepszego miejsca na taki młodzieżowy romans niż Netflix, który przecież obfituje w tytuły z rodzaju young adult fiction… Nie obrażam się, kiedy Korea również dorzuca swoje trzy grosze, a wręcz przeciwnie, jestem pod pewnym względem podekscytowana takimi „jednorazowymi” rozrywkami, ładnie nakręconymi i z ładną obsadą.

„My First First Love”, drugi oryginalny koreański serial tej platformy obok „Kingdom”, idealnie wpisuje się w „netfliksową” stylistykę „arthouse’owo” opakowanej komercji z modnym soundtrackiem. Zdziwiłam się jednak, widząc pierwszy zwiastun, że nikt nigdzie nie wspominał o tym, iż jest to remake takiej jednej małej dramy kablówkowej z Minho z SHINee i debiutującej w telewizji Park So Dam, będącej wówczas jeszcze na fali popularności dzięki występom w filmach „The Silenced”, „Veteran”, „The Throne” i „The Priests”… Przewijało się gdzieniegdzie nazwisko scenarzystki Jung Hyun Jung jako „oryginalnej kreatorki”, ale myślałam wtedy, że po prostu ciągnie dalej swoje pomysły. Stwierdzam zresztą, że mogłaby stworzyć własne uniwersum, mając na koncie tyle podobnych stylistyczne relationship dramas, chick flicks, no i to jedno urocze, studenckie coming-of-age

Wesoła zgraja pod jednym dachem

Yoon Tae Oh (Ji Soo) odziedziczył po swoim dziadku własny dom w wieku dwudziestu lat. Obecnie ma dwadzieścia trzy i jest przystojny, bogaty, a przede wszystkim bardzo popularny na campusie, choć przez całe życie cierpi na nieodwzajemnioną miłość do swojej przyjaciółki z dzieciństwa, Han Song Yi (Jung Chae Yeon). Im są starsi, tym bardziej granica między przyjaźnią a zakochaniem staje się niejasna, gdyż okazuje się, że ona również w pewnym czasie coś do niego poczuła, ale pogrzebała to głęboko w sercu, aby nie zniszczyć ich dotychczasowej relacji.

Jak się można spodziewać w tego rodzaju historii, wszystko się zmieni, kiedy pojawią się pierwsze związki i zazdrość wykraczająca poza bycie kumplami. Tae Oh poznaje przepiękną, starszą Ryu Se Hyun (Hong Ji Yoon), kiedy myli ją ze swoją randką w ciemno, ale podąża za nią nawet do klubu filmowego i ostatecznie jego szczenięce zauroczenie zdobywa jej serce. Widać jednak, że dla Se Hyun jest po prostu jednym z wielu jej chłopaków… Song Yi z kolei zakochuje się w kumplu Tae Oh, będącym jego kompletnym przeciwieństwem Seo Do Hyunie (Jinyoung), który jest pierwszą osobą, która widzi, że zostaje wyrzucona ze swojego domu przez wierzycieli i mają między sobą pierwszy sekret. Kolejnym jest ich powoli rozkwitająca relacja, którą chowają przed wspólną paczką znajomych, dlatego Tae Oh wysłuchując jej rozterek sercowych, jest przekonany, że mówi o nim. Tę komedię pomyłek i skomplikowaną siatkę relacji „przyozdabia” fakt, iż właściwie Song Yi mieszka u Tae Oh, nie mając gdzie się podziać, podobnie jak jego inni przyjaciele, Choi Hun (Kang Tae Oh) i Oh Ga Rin (Choi Ri), którzy uciekli z domu.

Ochota na więcej

Ciężko mi przestać patrzeć na „My First First Love” przez pryzmat „Because It’s The First Time”, gdyż jest to bardzo wierna adaptacja, która zmienia jedynie szczegóły. Stwierdziłam w recenzji tamtej dramy, iż jej fabuła błyskawicznie ulatuje z pamięci, ale przy oglądaniu „My First First Love” wracały mi wspomnienia konkretnych scen. Nie twierdzę jednak, że jest to bezmyślny remake klatka po klatce, ponieważ fabuła jest na tyle uniwersalna, choć jakoś niespecjalnie wyszukana, że nie przywiązuję większej wagi, która jej wersja jest lepsza lub gorsza, bo można by z niej wycisnąć jeszcze tuzin filmów dla młodzieży.

Obie dramy mają swoje wady i zalety, choć tak naprawdę „My First First Love” góruje nad oryginałem chyba tylko tym, że można w nim pokładać dużo więcej nadziei… Przy prawie identycznej fabule, jedyne znaczące różnice tkwią w kreacji bohaterów, którzy są nieco inni, no i oczywiście nowej obsadzie samej w sobie. Nie będę owijać w bawełnę, Yoon Tae Oh w wykonaniu Ji Soo spodobał mi się dużo bardziej niż w wypadku Minho, który jest zwyczajnie gorszym od niego aktorem. Dla kontrastu, Jung Chae Yeon jako Han Song Yi jest dużo bardziej „typowa” niż Park So Dam, gdyż jednym z głównych punktów tej postaci było wcześniej to, że nie była jakoś specjalnie zjawiskowa, ale popularny Tae Oh miał na niej punkcie obsesję… Natomiast kiedy widzę na ekranie kogoś takiego jak Jung Chae Yeon, której uroda jest tak bardzo podkreślana przez reżysera i operatora kamery, zapominam o tym, że jest przeciętną aktorką, a chyba nie w tym rzecz. Niestety dziewczyna nie sprawia, aby jej postać zapadała jakkolwiek w pamięć poza tym, że zazdroszczę jej pięknych włosów.

Tak czy siak, wracając do tej wspomnianej nadziei… Czy to nie paradoks, że „My First First Love” tak naprawdę najwięcej ugrywa na tym, czego tak naprawdę nie ma? Historia urywa się w kluczowym momencie, podobnie zresztą jak w przypadku oryginału, który nie miał definitywnego zakończenia, ale mając na uwadze, że czeka nas jeszcze drugi sezon „My First First Love”, jestem pełna ekscytacji tą wizją, bo mam nadzieję, że pierwsze osiem odcinków wiernie przekładających wątki oryginału to dopiero takie wyłożenie fundamentów pod to, co się stanie dalej i czego niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć w zakończonym „Because It’s The First Time”. Pominięto przecież kwestię zdrowia psychicznego Oh Ga Rin, dlatego właśnie widząc drobne aluzje do tego, jestem pełna optymizmu, że zostanie to rozwinięte w drugiej połowie, a także doczekamy się wreszcie jakiegoś rozwiązania niezwykle frustrującego trójkąta miłosnego między Tae Oh, Song Yi i Do Hyunem. Wystawiam tej dramie tą samą ocenę, co „Because It’s The First Time”, ciut lepiej tylko odbierając aktorstwo w niej (Kang Tae Oh komediowo naprawdę doskakuje do pięt Lee Yi Kyunga, co za niespodzianka…).

„My First First Love” rozbudza apetyt na więcej, zapobiegając przez to jakiejkolwiek krytyce, bo ma się nadzieję, że w drugim sezonie wszystko rozwiążą i będzie tylko lepiej. Obym tylko się nie zawiodła… Tak czy siak, tu i teraz można mieć do czynienia z sympatyczną, wcale niegłupią historyjką miłosną z udziałem studentów, ubraną w pastelowe kolory i okraszoną electro-popowym, pogodnym soundtrackiem. Nie narzekam, na nudny wieczór jest w sam raz.

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 8/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7,5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.