Fate

9Znane też jako: Destiny, Sookmyeong, 숙명

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: gangsterski

Reżyseria: Kim Hae Gon

Premiera: 2008

Obsada: Song Seung Hun, Kwon Sang Woo, Ji Sung, Park Han Byul, Kim In Kwon, Min Ji Ah, Hong Soo Hyun, Ahn Nae Sang

.

Przygotowywałam się na jeden wielki śmiech. „Fate” nie zebrało pozytywnych recenzji ani nie osiągnęło komercyjnego sukcesu poza Japonią, gdzie Song Seung Hun jeszcze jest popularny, ale byłam niezmiernie ciekawa, jak wypadnie w tym filmie ta, jakby na to nie patrzeć, gwiazdorska obsada. Poza tym Song Seung Hun jest intrygującym przypadkiem „aktora”, który zadebiutował prawie dwie dekady temu, a wciąż tak samo beznadziejnie gra. Film gangsterski, w którym pokazałby twardy wizerunek pasujący do jego muskulatury i gdzie miałby więcej scen akcji niż tych dramatycznych, wydawał się być więc bezpiecznym dla niego wyborem. Sądziłam, że może Kwon Sang Woo zagra za siebie i za niego… „Fate” jest jednak kiepskawym filmem niemal pod każdym względem, również jeśli chodzi o ogólne aktorstwo, nie tylko Song Seung Huna.

Czwórka przyjaciół napada na kasyno innego gangstera, mając nadzieję rozpocząć nowe życie. Okazuje się jednak, że jeden z nich, Jo Chul Joong, zdradza ich. Kim Woo Min idzie na dwa lata do więzienia jako kozioł ofiarny. Kiedy kończy odsiadkę, chciałby, żeby wszystko wróciło do poprzedniego stanu rzeczy, jednak podczas jego nieobecności wiele się zmieniło. Chul Joong jest teraz bezwzględnym gangsterem wspinającym się po szczeblach hierarchii gangu, Do Wan stał się ćpunem, Kang Seob zaginął, a była dziewczyna Woo Mina, Eun Young, prowadzi teraz bar, będąc nękaną przez tego samego gangstera, którego on okradł dwa lata temu. Woo Min próbuje naprawić sytuację, jednak wkrótce zostaje wplątany w intrygę byłego bossa i jego prawej ręki Young Hwana, który również był jego przyjacielem.

Odniosłam wrażenie, jakby skompletowano obsadę tego filmu tylko ze względu na ładne twarze. Poziom aktorstwa naprawdę tu straszy, co może być zaskakujące z tego względu, że raczej nie spodziewa się złych występów po Kwon Sang Woo czy Ji Sungu. Ten drugi w ogóle jest dziwnym przypadkiem, ponieważ niby jego rola w „Fate” jest gościnna, ale pojawia się na tyle często, że spokojnie mogłaby być drugoplanową. Ji Sung jednak całkowicie wtopił się w tło i do tej pory nie wiem, jaki był w ogóle cel jego postaci w filmie. Niby należał do paczki przyjaciół, a równocześnie sprawiał wrażenie tylko dodatku. Kwon Sang Woo natomiast pierwszy raz w życiu zagrał czarny charakter i winę za jego słaby występ zwaliłabym na fatalny scenariusz, który zrobił z niego furiata-idiotę. Naprawdę, każda jego wypowiedź zawierała w sobie przekleństwo, a 90% z nich była wywrzaskiwana. Po prostu nieprzyjemnie się na to patrzyło…

Song Seung Hun miał zagrać dualistyczną postać Woo Mina, który w teorii jest cichy i spokojny, ale przyciśnięty do muru mógł stać się niebezpieczny… Taa, wymagajmy tego od niego, kiedy jego twarz nie zmienia wyrazu w sumie tak samo jak u Park Han Byul –  w jej przypadku można było zgadnąć czy przedstawia smutek, czy może strach, tylko i wyłącznie po tonie jej głosu. Kwon Sang Woo naprawdę nadrabiał za nich, ale doprowadziło to do wielkiej przesady w jego ekspresji. Z jednej skrajności w drugą…

„Fate” to niesamowity film pod tym względem, że wszyscy jako aktorzy niespodziewanie beznadziejnie wystąpili, jednak jeśli chodzi o fabułę, to znajdziemy gatunkową sztampę i pompatyczne narracje, które jeszcze bardziej ten film pogrążają. Zważywszy na tytuł, mamy nadęte gadki o nieuchronnym przeznaczeniu, które ściąga bohaterów na dno, ale tak naprawdę to tylko popłuczyny po „Friend” z Yoo Oh Sungiem i Jang Dong Gunem – kiedyś przyjaciele, po latach wrogowie plus gangsterskie dekoracje. Zapomniano chyba jednak zaznaczyć na początku przyjaźni między Woo Minem, a Chul Joongiem, ponieważ od samego początku wydawali się być rywalami, więc końcowa, idylliczna scena, będąca reminiscencją tego, jak cała paczka się kiedyś kumplowała (gra w piłkę i klaty na wierzchu!), wydała mi się kiczowata i nie na miejscu.

Gdybym miała pokrótce opisać „Fate”, brzmiałoby to tak – sztampowa fabuła, płytcy bohaterowie i popisywanie się męskością w stylu koreańskich macho. Zdecydowanie odradzam tej tytuł, przy którym męczyłam się, żeby go w ogóle obejrzeć do końca. O czym o niby był..?

Zdobyte nagrody

44th Baeksang Arts Awards:

  • nagroda popularności dla Kwon Sang Woo
Reklamy