recenzje dram tvN

Mr. Queen

Znane też jako: Queen Cheorin, No-Touch Princess, The Iron Princess, Cheorinwanghu, 철인왕후

Na podstawie: chińskiej powieści „Go Princess Go” autorstwa Xian Chen

Gatunek: komedia, historyczny, fantasy

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2020-2021

Obsada: Shin Hye Sun, Kim Jung Hyun, Na In Woo, Seol In Ah, Bae Jong Ok, Kim Tae Woo, Cha Chung Hwa, Chae Seo Eun, Kim In Kwon, Yoo Min Kyu, Lee Jae Won, Yoo Young Jae, Jo Sun Joo

 

„Mr. Queen” jest ostatnią z dram po „Lovestruck in the City” oraz „Run On”, przy których zwlekałam miesiącami, aby coś o nich napisać i przy tym dopiero drugą w tym roku obok „True Beauty”, którą oglądałam w miarę na bieżąco. Wątki romantyczne są dominującym motywem, jeśli chodzi o to, za co biorę się w pierwszej kolejności, gdyż najłatwiej się je „połyka”, co nie? Dodać do tego komedię i mamy wielokrotnie sprawdzony przepis na kolejny Hallyu hit. Te z reguły po pierwszych 6-8 odcinkach tracą tę ikrę i serwują melodramat, chociaż „Mr. Queen” niemalże do samego końca utrzymało ten slapstickowy ton.

Sięgnięcie do przeszłości

Mimo że fabuła trąci zeszłą dekadą, a dwoje aktorów w głównych rolach jest niezwykle utalentowanych, ale nie można powiedzieć, że już należą do pierwszej ligi gwiazd, „Mr. Queen” całkiem niespodziewanie stało się jednym z największych hitów tvNu tego roku z kilkunastoprocentową oglądalnością. Dobry timing jest wszystkim… W czasach kiedy serialową ramówkę koreańskich telewizji można z grubsza podzielić na kryminały/thrillery, makjangi o chaebolach i małżeńskich zdradach oraz odwieczne komedie romantyczne, ta drama zdołała tchnąć drugie życie w stare motywy komediowe, umieszczając je w historycznych dekoracjach. To było w pewnym sensie ryzyko – jak to przyjmie rodzima widownia? Czy początkowe oburzenie i cios w narodową dumę z powodu naciągania i wykorzystywania historycznych faktów w slapstickowej komedii zostaną złagodzone?

„Mr. Queen” będące adaptacją chińskiej powieści, która dała początek viralowej, choć sprośnej webdramie, jest kolejnym przykładem na motyw podróży w czasie do czasów historycznych, który na koreańskim gruncie został wyeksploatowany do cna… już w 2012 roku. To wtedy właśnie szlachcice z Joseonu trafiali do teraźniejszości, a współcześni bohaterowie cofali się do czasów średniowiecznych w dramach „Rooftop Prince” (SBS), „Queen In Hyun’s Man” (tvN), „Dr. Jin” (MBC) i „Faith” (SBS). Od tamtego czasu motyw ten przeżył kilka prób odświeżenia, na przykład w postaci „Moon Lovers – Scarlet Heart: Ryeo” (SBS 2016), które również jest remakiem chińskiego materiału, ale myślę, że „Mr. Queen” można konceptualnie porównać bardziej z „Deserving of the Name” (tvN 2017) jako dramę, wobec której nie było zbyt wiele przedpremierowych oczekiwań, a jednak zyskała popularność z powodu bycia niespodziewanie zabawną.

Połączmy podróżowanie w czasie, zamianę ciał, różnice klasowe i w etykiecie oraz macho bravado w zderzeniu z biseksualnym podtekstem… Jang Bong Hwan (Choi Jin Hyuk) jest playboyem z Seulu i szefem kuchni w Błękitnym Domie, którego dusza w wyniku wypadku w niewytłumaczalny sposób ląduje w ciele dziewiętnastowiecznej królowej Kim So Yong (Shin Hye Sun), żony króla Cheoljonga (Kim Jung Hyun). Jego histeria staje się wielkim utrapieniem dla pałacowej służby, która przeżywa wielki szok, kiedy ich melancholijna, nieszczęśliwa królowa zaczyna się zachowywać erratycznie. Bong Hwan za wszelką cenę pragnie wrócić do swoich czasów tym samym sposobem, którym się tu dostał, więc nurkuje w każdym stawie jakim może. Przy tym ma zerowe pojęcie o byciu incognito, a tym bardziej jego męska duma nie wytrzymuje siedzenia potulnie w pałacu i picia herbatki, dlatego odmieniona So Yong wprowadza zamęt wszędzie, gdzie się pojawia, próbując przy okazji odgadnąć hierarchię władzy w pałacu i przechylić ją na swoją stronę. Tym samym zaczyna intrygować swojego męża, z którym trwała w związku bez miłości. Dotąd oboje żywili uczucia do innych osób – So Yong do swojego kuzyna, szlachcica Kim Byung Ina (Na In Woo) będącego synem premiera Kim Jwa Geuna (Kim Tae Woo), a Cheoljong do swojej konkubiny Jo Hwa Jin (Seol In Ah), która być może miała coś wspólnego z wypadkiem królowej, w skutek którego zamieniła się ciałami z Jang Bong Hwanem.

One (wo)man show

Dramę warto obejrzeć chociażby dla samego występu aktorskiego Shin Hye Sun. „Mr. Queen” jest iście koreańską komedią, w sensie że polega po prostu na przerysowanych postaciach, z których większość ma dwie twarze i humorze sytuacyjnym. Jakoś tak utarło się, że to zazwyczaj główni bohaterowie stoją w centrum uwagi, a bohaterki bywają zabawne, ale prędzej czy później ich rola obiektu uczuć jest bardziej dominująca i wspierają swoich partnerów. Tutaj jest odwrotnie… chociaż czy So Yong jest „klasyczną” koreańską główną bohaterką, kiedy to tak naprawdę współczesny macho uwięziony w ciele kobiety, w dodatku w patriarchalnych czasach?

To było interesujące, mimo że w ogólnym rozrachunku nieco rozczarowujące, że nie posunięto się jeszcze dalej w tym delikatnym temacie związków homoseksualnych. Być może koreańska telewizja nie jest jeszcze na to gotowa, poza wątkami pobocznymi w innych dramach i uczuciami bez wzajemności, dlatego całą sytuację obrócono na nice i Bong Hwan zakochujący się w Cheoljongu został przedstawiony w komicznym tonie jako konflikt między męskim sercem a odruchami kobiecego ciała z przebłyskami świadomości prawdziwej So Yong.

Kontrasty to zresztą główny motyw komedii w „Mr. Queen” – kiedy bohaterowie zachowują się na przekór wrażeniu, jakie sprawiają lub dumni szlachcice dają się oczarować najbardziej prozaicznymi rzeczami, jakie Jang Bong Hwan wnosi ze swoją współczesną wiedzą. Fajnie było widzieć, że praktycznie wszystkie postacie brały udział w tej komedii, nawet plecąca intrygi królowa-matka (Bae Jong Ok), gdyż jest to największa zaleta „Mr. Queen” – wierność gatunkowi. Bo tak w gruncie rzeczy mamy do czynienia z bardzo wtórną fabułą… Ze względu na historyczne tło nie można się obyć bez klasycznych pałacowych konspiracji, walki o władzę i zamachów stanu, a second leads w tym miłosnym czworokącie są zaborczy. Jakiejś naczelnej intrygi w tym scenariuszu tak naprawdę nie ma, gdyż jest on kolażem komediowych scen przetkany właśnie standardowymi elementami każdego sageuka. Bardzo męski bohater z nadmierną pewnością siebie komicznie przeżywa egzystencjonalne załamania z powodu swojego kobiecego ciała, sporo w tym scen gotowania, skoro to jego zawód oraz sposób w jaki zdobywa sobie sympatię w pałacu, do tego relacja miłosno-nienawistna z Cheoljongiem i tak się to kręci przez dwadzieścia odcinków, polegając głównie na humorze sytuacyjnym oraz fantastycznej chemii między głównymi aktorami…

Ośmielę się stwierdzić, że Shin Hye Sun zagrała najlepszą żeńską rolę komediową od lat. Wspomniałam, że nie ma często takich okazji w koreańskich dramach, gdyż opierają się one najczęściej na męskich bohaterach, ale jej poświęcenie wizerunku w imię slapsticku stawia ją w moich oczach obok Jeon Ji Hyun, która dominowała w „You Who Came From The Stars” (SBS 2013-14). To trudna sztuka, aby nie przesadzić i nie stracić balansu z resztą obsady, ale kiedy się uda, automatycznie rola staje się niezapomniana i po prostu całkowicie subiektywnie przyznaję, że „Mr. Queen” oglądało się fantastycznie ze względu na wygłupy i występki Kim So Yong, a także porywającą chemię między Shin Hye Sun a Kim Jung Hyunem.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 7,5/10

1 komentarz dotyczący “Mr. Queen

  1. „o było interesujące, mimo że w ogólnym rozrachunku nieco rozczarowujące, że nie posunięto się jeszcze dalej w tym delikatnym temacie związków homoseksualnych. Być może koreańska telewizja nie jest jeszcze na to gotowa, poza wątkami pobocznymi w innych dramach i uczuciami bez wzajemności”
    W „Mine” jedna z 2 głównych bohaterek jest lesbijką, a w „The devil judge” bromance można na dobrą sprawę potraktować jako romans. Bez kropki nad „i”, ale pewne sceny i dialogi nijak nie da się wytłumaczyć bromancem. W obu nie na komediowo. Dramy tvn-u, czyli coś ruszyło w temacie, przynajmniej w kablówce.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: